Pani Kasia zaleciła mi spacery i przebywanie na słońcu. Słońce za oknem widzę i czuję. We wnętrzu panuje znajomy mrok i chłód. Taki urok ma moje wnętrze. Czas zmian zaowocował bezsennością. Trupy powyłaziły z szaf wraz z ubraniami i przedmiotami pakowanymi w pudła. A pudeł było 36. Teraz tu pusto. Miejsca dużo. I jakoś tak obco. Do końca miesiąca ma trwać mój azyl. Odkryłam wiele w tak krótkim czasie. Czasem dobrze jest się spakować do pudeł. Spojrzeć co się posiada, czego nam brakuje a co jest kompletnie bezużyteczne. Podsumowanie, bilans, trzeźwa ocena obecnej sytuacji. Remanent. Za oknem panowie pakują rusztowania...Zawsze i wszędzie każde działanie ma swój początek i swój kres. Taki jest naturalny bieg rzeczy. I dobrze, że tak jest. Jakaś wesołość mnie ogarnia na myśl o Nowym. Jak będzie? Co będzie? Dzisiaj dostałam telefon z propozycją pracy. Przyjęłam propozycję bez entuzjazmu - raczej z lękiem, że nie podołam. Poczułam się jak Piszczek, który otrzymał w trakcie urlopu telefon, że zagra na euro 2008. Wyrwany z piasku i słońca na zieloną murawę. Zerwany do boju. Nie gotowy. Przyjechał, zobaczył, nie zwyciężył ale był. Przeżył. Doświadczył. Z godziny na godzinę uśmiecham się szerzej. Bramy sezamu stoją przede mną otworem. Mogę zobaczyć co jest za drzwiami. Czuję przyjemny dreszcz...środa, 18 czerwca 2008
26. Remanent
Pani Kasia zaleciła mi spacery i przebywanie na słońcu. Słońce za oknem widzę i czuję. We wnętrzu panuje znajomy mrok i chłód. Taki urok ma moje wnętrze. Czas zmian zaowocował bezsennością. Trupy powyłaziły z szaf wraz z ubraniami i przedmiotami pakowanymi w pudła. A pudeł było 36. Teraz tu pusto. Miejsca dużo. I jakoś tak obco. Do końca miesiąca ma trwać mój azyl. Odkryłam wiele w tak krótkim czasie. Czasem dobrze jest się spakować do pudeł. Spojrzeć co się posiada, czego nam brakuje a co jest kompletnie bezużyteczne. Podsumowanie, bilans, trzeźwa ocena obecnej sytuacji. Remanent. Za oknem panowie pakują rusztowania...Zawsze i wszędzie każde działanie ma swój początek i swój kres. Taki jest naturalny bieg rzeczy. I dobrze, że tak jest. Jakaś wesołość mnie ogarnia na myśl o Nowym. Jak będzie? Co będzie? Dzisiaj dostałam telefon z propozycją pracy. Przyjęłam propozycję bez entuzjazmu - raczej z lękiem, że nie podołam. Poczułam się jak Piszczek, który otrzymał w trakcie urlopu telefon, że zagra na euro 2008. Wyrwany z piasku i słońca na zieloną murawę. Zerwany do boju. Nie gotowy. Przyjechał, zobaczył, nie zwyciężył ale był. Przeżył. Doświadczył. Z godziny na godzinę uśmiecham się szerzej. Bramy sezamu stoją przede mną otworem. Mogę zobaczyć co jest za drzwiami. Czuję przyjemny dreszcz...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz