czwartek, 29 maja 2008

8. Pasta z pesto i zęby w dupie

Przygoda ciała z duszą, gdzie ludzie potrafią kochać i kłamać. Wstałam. Proszę o brawa. Nie było to wcale łatwe. Ciało odmawia posłuszeństwa. Umysł sie cieszy - więcej marzeń sennych, krótszy dzień. Obrzydliwa kawa z fusami. Popiłam nią swoich krągłych pocieszycieli. Raz, dwa. Pora obiadowa. Ugotowałam kluski. Lubię słowo kluska. Makaron, pasta z pesto. Papieros. Słońce na zewnątrz. Ptaki świergolą a ja świruje. Od fusów rzecz jasna. Żołądek tańczy. Co dziś za dzień mamy? Dzień bez mamy. Pora dorosnąć. Wkroczyć na drogę do poznania wyższych światów. Sylwia ma katar. Współczuję. Nie ma nic gorszego na świecie niż zapchany nos i uszy latem. Choć jeszcze wiosna, a może już lato. Ciepło na zewnątrz, w pomieszczeniach jak w piwnicy. Chłód i ciemność. Wino to lubi. Ja jakoś to znoszę. Marzy mi się spacer do parku, wezmę Manuelkę ze sobą. Usiądziemy na ławce, pogadamy. Piękny dzień. Owszem, piękny. Trzecie oko. Wyrosło mi dzisiaj centralnie na czole. Dokładnie w miejscu gdzie hinduski rysują czarną kropkę. Ja mam czerwoną. Indiańską. Obrzmiałą. Zastygła krew. Życie martwe. Jakże ciekawy jest proces gnicia. Sylwia zadzwoniła, opowiedziała historie niesamowite. Poruszające. Przypomniała mi słowa pewnej piosenki. Teraz ją sobie nucę. W zasadzie pamiętam tylko refren. To szło jakoś tak: "A ja mam zęby w dupie, ogromne zęby w dupie, co lubią robić, rach ciach ciach, rach ciach ciach." Pamięć. Ku pamięci. Pamiętnik. Pamiątka. Lecytyna. Umysł śpi. Śpimy my. Przebudzenie boli. Mania czytania. Namiętność. Słowa, zdania, myśli, czyny. Muzyka. Carmina burana. Opera. Teatr. Film. Fotografia. Radio. Lista przebojów. Lista podbojów. Walka. Porażka. Dechy. Liczenie do dziesięciu. Leo wybrał skład na Euro. Ci co jadą, współczują tym co nie jadą. Stawiam 200 zł Na Polskę w meczu z Niemcami. Wiara to podstawa. Chłopaki wierzę w Was. Dajcie czadu. Odwagi. Tyle lat kopania piłki a forma słabiutka. Śniły mi się dzisiaj konie. Stałam w długich, czarnych, skórzanych butach. W stroju jeździeckim. Gotowa do skoków. Obraz się urwał. Gdy byłam małą dziewczynką jeździłam konno. W niedzielę tato mój opowiadał o moim jeżdżeniu. Opowiadał Zbyszkowi jak zakończyła się moja jazda. Wszystkim opowiada tę historię. Zawstydza mnie. Skończyłam jeździć w wieku 10 lat. Pewnej niedzieli się przeraziłam. Nie konia, tato. Nie tego, że nie miałam siły konia zatrzymać w galopie. Nie tego, że mógł mnie zrzucić. Krzyczałam: Tata, tata! A Ty zatrzymałeś mojego konia. Iskierka mnie poniosła. Poszła w galop za twoim koniem. Zrobiła to na oczach mojej macochy. Tato, ty nie pozwoliłeś jej zasiąść na konia bo była w ciąży. W dniu, w którym ją poznałam poniósł mnie koń, poniosły mnie emocje. Poczucie odrzucenia ma związek ze zrzuceniem. Upadkiem na ziemię. Tego dnia zobaczyłam, że świat się zmienia. Nic nie będzie już jak dawniej. Ty przedstawiłeś mi swoją kobietę. To spotkanie na zawsze zamknęło w moim umyśle marzenie, że moi rodzice będą ze sobą razem. Moja mama i mój tata. My. Moja rodzina. Wszystko się rozpadło. Rach ciach ciach. Będziesz miał dziecko z inną kobietą. Rach ciach ciach. Przedstawiłeś mi swoją nową rodzinę. Rach ciach ciach. Tego dnia stałam się kobietą, tato. To mnie przeraziło. Nie koń, nie galop. Stałam się Kobietą Łazarzem. Po dziś dzień - dekady trzy, pryskają bańki mydlane w moim sercu, duszy, umyśle. Rach ciach ciach. Dziecko rodzi się pełne ufności. Pełne pokory, wiary, miłości. Świat i ludzie są dobrzy. Jesteśmy wyposażeni we wszystko. Nie żadna tabula rasa. Tylko pełnia. W dniu naszych narodzin - rodzi się nowy człowiek a także nowy mały świat. Utopia. Jest piękny niczym raj. Jest prosty, nieskomplikowany. Wszystkie reguły są jasne. Ta pani z piersiami to kobieta, moja mama. Ten pan z siusiakiem, bez piersi to mój tata. Ja jestem ich dzieckiem. Mieszanką mamy i taty. 2 w 1. Wash&Go. Nie jestem nimi ale noszę ich w sobie. Noszę i babcie i dziadków. I dalszych krewnych. Wszystko mam w sobie i wszystkich. Oto ja. Homo sapiens. Jestem a to znaczy, że świat tego chciał. I to jest dostateczny powód by kochać siebie. Jestem. Tu i teraz, w pajęczej sieci snuje swoją nitkę. Dla siebie. O sobie. "Życie powinno być odręczne, autentyczne - żadną fotokopią cudzych marzeń." Sandra K. z "Namiętnika" M. Gretkowskiej.

Brak komentarzy: